Podziękowania

"Diagnoza lekarska i energetyczna pokrywały się – rwa kulszowa. Ból był tak silny, że kiedy przesiedziałem godzinę na krześle byłem wyczerpany i spałem przez dwie godziny, a przejście kilku metrów do łazienki było dla mnie małą i bolesną odyseją. Odziedziczona ze strony matki chłopska część mojej natury nie pozwalała mi brać leków przeciwbólowych, w wyniku czego na odwrót z bólu nie spałem w nocy. Właśnie był weekend, musiałem odczekać do poniedziałku. Praktyczny problem polegał na tym, że w najbliższą środę miałem wylecieć do Hiszpanii, gdzie miałem prowadzić tygodniowe szkolenie. Takie rzeczy można oczywiście odwołać, ale perspektywa odwoływania spotkania kilkunastu osobom, które już wykupiły przeloty nie była najciekawsza. Liczyłem więc na cud, który wydarzy się w poniedziałek tak, że w środę będę mógł chodzić, a co najmniej kuśtykać. Taki się wydarzył. Zawieziony do Pani Doroty Pachnik poddałem się klawiterapii, formie akupresury. Pani Dorota naciskała na poszczególne punkty energetyczne oraz masowała określone mięśnie podczas kiedy ja przetwarzałem wrażenia na dźwięk albo oddech. Ku mojemu zaskoczeniu, po półtoragodzinnym zabiegu (i krzyku z bólu), mogłem sam prowadzić samochód, chodź na wizytę musiałem być dowieziony. Mimo długiej, pięciogodzinnej podróży do domu w Polsce centralnej nie miałem bólu. Wieczorem mogłem już z przyjemnością chodzić po schodach i nosić torby z samochodu do domu. Dwa dni później byłem już na Mallorce na pierwszych małych górskich wędrówkach... Jak to zazwyczaj bywa, doświadczenie to nałożyło się na dużą przemianę w moim życiu osobistym. W tym miejscu jeszcze raz dziękuję Pani Dorocie za upartość i skuteczność tego rodzaju bioenergoterapii!!! Niezwykłe, że takie efekty udało się Pani osiągnąć w tak krótkim czasie. Zdecydowanie nie mogłem sobie tego wyobrazić przed zabiegiem, że po kilku godzinach będę mógł poruszać się bez ograniczeń. Jeszcze raz dziękuję!"

Sławomir Sówka, bioenergoterapeuta i coach

Script logo Script logo